sobota, 30 marca 2013

Czerwone Wierchy

Kolejny tydzień mija i brak kolejnej wycieczki, z różnych powodów. Dwie początkowe relacje dotyczyły mniejszych szczytów, pewnie nie którzy zastanawiają się czy byłem w większych górach. Otóż tak byłem, dlatego dzisiaj relacja z 2011 roku z wycieczki na Czerwone Wierchy.



Na początek tradycyjnie trochę informacji. Czerwone Wierchy to masyw górski w Tatrach Zachodnich składający się z czterech szczytów (od zachodu):
Kopa Kondracka - 2005 m.n.p.m.
Małołączniak - 2096 m.n.p.m.
Krzesanica - 2122 m.n.p.m.
Ciemniak - 2096 m.n.p.m.
Budowa Czerwonych Wierchów jest dość zróżnicowana geologicznie. Trzon masywu zbudowany jest ze skał osadowych, a wierzchołki przykryte są płaszczem skał krystalicznych. Pod szczytami znajdują się kotły lodowcowe. W masywie Czerwonych Wierchów znajduje się wiele jaskiń. Wiele osób zastanawia się dlaczego te 4 góry nazywane są Czerwonymi Wierchami, otóż rośnie na nich pewna roślina o nazwie sit skucina, która jesienią (często już w połowie lata) przebarwia się na czerwono stąd ta nazwa.

Na Czerwone Wierchy planowaliśmy się wybrać wcześniej, jednakże zawsze wybierając się w do Zakopanego, jechaliśmy z słabą kondycją, a jako pierwsze wycieczki wybieraliśmy się gdzie indziej, a tą wycieczkę szykowaliśmy można powiedzieć na deser i tak się składało że wyjście się nie odbywało gdyż brakowało nam już sił. W tym roku jednak postanowiliśmy jako pierwsze zdobyć właśnie Czerwone Wierchy na które można się dostać z kilku stron, my postanawiamy że wyruszymy z Kuźnic, a zejdziemy w Dolinie Kościeliskiej.

Mapka.

Ale po kolei. Godzina 6.00 pobudka, razem z znajomymi zbieramy się i po godzinie 7 wyruszamy z kwatery na przystanek. Pakujemy się do busa i o godzinie 8.00 meldujemy się w Kuźnicach. Bez żadnych odpraw, ruszamy prędko na szlak, by jak najszybciej znaleźć się na Hali Kondratowej. Kupujemy bilet w kasie TPN i ruszamy niebieskim szlakiem, mamy w miarę dobre tempo i po 20 minutach mijamy po prawej stronie schronisko na Kalatówkach.

Schronisko na Kalatówkach.

Pogoda dopisuje.

Pogoda póki co znakomita, niebo błękitne. Bez przerw idziemy dalej mijamy z prawej strony Giewont.

Powoli wyłania się Giewont.

I lekko po godzinie 9 wyłania się w końcu schronisko na Hali Kondratowej (1333 m.n.p.m.), a po chwili za nim podejście na przełęcz pod Kopą Kondracką, którym będziemy wchodzić. Ale najpierw krótka przerwa przy schronisku

Już prawie w schronisku.

Pierwszy widok na dzisiejsze pierwsze podejście.

Przerwa przed schroniskiem.

Przed godziną 10 ruszamy, jeszcze ostatnie spojrzenie na szlak.

W drodze na przełęcz pod Kopą Kondracką.

Giewont.

I rozpoczynamy podejście na przełęcz pod Kopą Kondracką na wysokość 1863 m.n.p.m. Zgodnie z przewodnikiem powinno zająć nam to 1h 20 min.

Coraz wyżej.

Początkowo szlak idzie dosyć płasko, lecz po chwili idziemy już dosyć ostro pod górę.

I wyżej.

W górnej części szlak wiedzie zakosami, by w końcu doprowadzić nas na przełęcz, na której pojawiamy się o 11.30, tak więc podejście zajęło nam 1h 40 min. Na górze zaczynają się pojawiać pierwsze chmury, my jednak robimy krótką przerwę i ruszamy dalej.

I jesteśmy na przełęczy.

Kopa Kondracka, w tle Giewont.

W stronę Kasprowego Wierchu.

Podejście.

Rozpoczynamy podejście na Kopę Kondracką (2005 m.n.p.m.). Na której meldujemy się o 12.15. Tutaj również robimy przerwę, między innymi dlatego że obserwujemy akcję ratowników TOPR, którzy podlecieli śmigłowcem na szlak z doliny Małej Łąki na Giewont.

Widok na Tatry Wysokie w dole przełęcz pod Kopą Kondracką.

Giewont, na dole widać helikopter TOPR.

Ruszamy dalej kolejny szczyt na naszej drodze to Małołączniak (2096 m.n.p.m.), żeby się tam dostać początkowo musimy zejść na Małołącką Przełęcz (1924 m n.p.m.) i następnie rozpoczynamy dosyć długie męczące podejście. Na szczycie meldujemy się o 13.20. I tu pojawiają się pierwsze oznaki zmęczenie u znajomych, informuję więc że prowadzi stąd szlak niebieski na Miętusi Przysłop, jednakże udaje się przekonać znajomych i ruszamy dalej.

Kopa Kondracka.

Tatry Wysokie.

Tatry po Słowackiej stronie.

Na Małołączniaku.

Następny szczyt to Krzesanica (2122 m.n.p.m.) u tutaj również, jak na poprzednio, musimy zejść na Litworową Przełęcz (2037 m n.p.m.) by następnie podejść na Krzesanicę. Nie ma tutaj takiej różnicy wysokości jak przy podejściu na Małołączniak, dlatego też wchodzimy w miarę w dobrym tempie i na szczycie meldujemy się o 13.50.

Na Krzesanicy.

Urwisko.

Ciemniak.

Maszerujemy dalej i czeka nas już ostatnie zejście i podejście, mianowicie tym razem musimy zejść na Mułową Przełęcz (2067 m n.p.m.), by następnie wejść na ostatni szczyt z masywu Czerwonych Wierchów, Ciemniak - 2096 m.n.p.m.

Krzesanica.

Na Ciemniaku meldujemy się o 14.25 robimy krótką przerwę i ostatnie zdjęcia na szczycie.

Tatry Wysokie.

Tatry Zachodnie.

Kominiarski Wierch.

I rozpoczynamy bardzo długie zejście do Doliny Kościeliskiej, które zgodnie z przewodnikiem powinno zająć nam 2 h 35 min. do parkingu w Kirach. Jednakże na zejściu pojawiają się problemy, przez które dzielimy się na 3 grupki i całe zejście zajmuje nam prawie 4 godziny.

Zejście.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz